Opis: To się nie mogło inaczej skończyć. Zdezelowane 14-letnie BMW, ze sportowym 170-konnym silnikiem, łyse opony, mokry, marznący asfalt i kompletny brak wyobraźni. Tomasz S. (+29 l.), od zawsze był fanem sportowych wozów, którymi imponował w całej okolicy.Chłopak wszystkie pieniądze, które miał, inwestował w swój samochód. Jednak rosnące ceny paliwa i koszty utrzymania sportowego wozu sprawiły, że postanowił kupić sobie mniejszy samochód z silnikiem diesla. Znalazł chętnego na zakup – Jana S. (+21 l.) spod Olsztyna. Chłopak przyjechał na spotkanie z Tomaszem S. w niedzielę późnym popołudniem. Oboje porozmawiali o aucie i pojechali na jazdę próbną. Sprzedawca i klient ruszyli spod sklepu z piskiem opon, nie zapięli nawet pasów. Po chwili we wsi rozległ się ryk silnika, a potem potężny huk.Samochód przejechał może 500 metrów i na zakręcie wpadł w poślizg. Uderzył w drzewo, owijając się wokół niego. Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej okolicznych strażaków OSP i mieszkańców wsi, nie udało się nikogo uratować z bmw. Siła uderzenia była tak wielka, że fotel pasażera został przesunięty na miejsce kierowcy, a pasażer bez zapiętych pasów zmasakrował kierowcę. Zderzyli się głowami. Jeden drugiemu roztrzaskał czaszkę.Kierowca chwilę po wypadku jeszcze żył, pasażer zginął na miejscu. Ciała i wrak zostały zabezpieczone do badań przez biegłych. Sekcja zwłok wyjaśni, czy mężczyźni byli trzeźwi. Jedno jest pewne – stare bmw miało łyse opony, a licznik auta zatrzymał się na 140 km/godz. |